dowcipy teksty mp3 obrazki info

Dowcipy polityczne

Facet wybrał się na ryby. Zarzuca wedkę, czeka, nagle spławik się rusza, więc gość wyciąga rybkę.
- Powiedz rybko, jesteś może ze złota?
- Nie. Z SLD.
- Eee, to ty pewnie nie spełniasz życzeń?
- Nie, ja tylko obiecuję.



Egzamin z prawa konstytucyjnego. Po serii rutynowych pytań egzaminujacy profesor postanawia sprawdzic tzw. wiedzę ogólną egzaminowanej studentki:
- Proszę wymienić przynajmniej pięciu posłów Sejmu RP.
- ... (cisza)
- Proszę się zastanowić.
- ...
- A o pośle Lepperze pani nie słyszała?!!
- ...
- Nie mam słów...... A może o prezydencie Kaczyńskim też pani nie słyszała?!
- ...
- A skąd pani w ogóle pochodzi, proszę pani?!
- Z Kościerzyny.
Profesor wstał zza biurka, podszedł do okna i pomyślał:
- A może rzucić to wszystko w diabły i jechać do Kościerzyny ...



Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika Republiki. Francuz zaprasza go do okna:
- Widzi pan tę autostradę?
- Tak.
- Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi.
Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu:
- Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana...
Polski minister podchodzi do okna:
- Widzi pan tam autostradę?
- Nie.
- No właśnie.



Kwaśniewski odwiedza szkołę specjalną dla dzieci opóźnionych w rozwoju, wchodzi do klasy, a pani pyta się dzieci:
- No kochani, kto to jest?
- ??????
- No przypatrzcie się dobrze, kto to jest?
- NOWY !!!!



A słyszeliscie o tragedii?
Sploneła biblioteka Leppera...
OBIE książki...
A jednej nawet jeszcze nie skończył kolorować!




Do księdza zgłosiła się kobieta, która chciała wyjść za mąż, ale miała już trzech mężów...
* No cóz, proszę pani, w tej sytuacji, w świetle prawa kanonicznego, sama pani rozumie, nie mogę udzielić pani slubu...
* Ależ, proszę księdza - kobieta na to - mimo to cały czas jestem... hm... niewinna.
* Jak to?
* To długa historia. Opowiem księdzu. Mój pierwszy mąż... No cóz, wyszłam za niego na prośbę mego ojca. Antoni był uroczym człowiekiem, bardzo dobrym i poczciwym. Tylko, cóż, miał już 82 lata, już nie był w stanie uszcześliwić mnie inaczej jak tylko swą dobrocia. Dałam biedakowi tylko pięć miesięcy szczęścia...
* Hm, tak, rozumiem. Niezbadane są wyroki Boskie...
* Drugi mąż z kolei byl młodym, zabójczo przystojnym oficerem policji. Wykształcony, wysportowany, znał języki, świetnie sie zapowiadał, awans miał w kieszeni. Ale miał pecha. Jako prezent ślubny dostał od kolegów motor. Chciał sie przejechac. Mokre liście na drodze, drzewo, złamana podstawa czaszki, rozległe obrażenia wewnetrzne. Mój kochany Artur, przynajmniej nie cierpiał.
* Tak, rozumiem. Serdecznie pani współczuję. A trzeci mąż? Jak długo trwało pożycie?
* Och, dziesięć lat.
* Dziesięć lat?! I mówi pani, że przez cały ten czas...?
* Ani razu. Wie ksiądz, on był z SLD. Co wtorek wieczorem przychodził do mego łózka, siadał na brzegu i przez długie godziny opowiadał, jak będzie fantastycznie, kiedy się weźmie do rzeczy...



Lata 80-te, PRL. Przychodzi facet do sklepu z samochodami i pyta czy może kupić Skodę 105.
- Tak, proszę bardzo, czerwona, proszę wpłacić pieniądze, odbiór za 10-lat.
- No dobrze - mówi szczęśliwy klient - ale za 10 lat rano czy po południu?
- Panie! coś pan, bedzie pan czekać 10 lat i nie jest panu obojętne czy rano czy po południu?
- Nie, dla mnie to ważne. Więc kiedy mogę odebrać tę Skodę - rano czy po poludniu?
- A dlaczego jest to dla pana takie ważne?
- Bo rano bedą mi zakładać telefon.



Pewnego razu, w latach 60-tych, zorganizowano na dworze Krolówej Matki raut dla ambasadorow i innych dyplomatów. Królowa uprzejmie gawędziła sobie z ambasadorem Francji, kiedy nagle puściła ... bąka. Zmieszała się i zaczerwieniła, ale ambasador Francji wstał i rzekł:
- Bardzo Państwa przepraszam, czuję się dziś nie najlepiej i stąd moje nieprotokolarne zachowanie.
Wszyscy odetchneli z ulgą, że tak szybko i taktownie wybawił Królową z niezręcznej sytuacji. Krolówa zaczeła pogawedkę z ambasadorem Niemiec, znowu puścila bąka, ale Niemiec pomny zasług poprzednika szybko oznajmił, że jadł dzisiaj wurst na obiad i stąd te odgłosy, że bardzo przeprasza itd. Znowu ulga i ciche gratulacje za taktowne i zręczne wybawienie Królowej. Za parę minut Krolówa zaczęła kręcić się na zydelku i znowu pusciła bąka. Na to wstaje ambasador ZSRR i gromkim głosem oświadcza:
- TRZECIE PIERDNIECIE KROLOWEJ MATKI, ZSRR BIERZE NA SIEBIE

Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Notariusz Katowice | holowanie Łódź | suplementy LR
FIRMA WINDYKACYJNA | elovers.pl | przedszkole zacisze warszawa
smart repair Ealing | Zestawy do karaoke